W wieku 57 lat zmarł chicagowski DJ i wokalista Ron Carroll.
W trakcie swojej kariery muzycznej Carroll współpracował m.in. z Barbarą Tucker i Ronem Trentem.
Wokalista, DJ i producent muzyki house z Chicago, Ron Carroll, zmarł – potwierdził jego kolega DJ i przyjaciel, Deonte Pennington.
Wiadomość o śmierci Carrolla została opublikowana 22-go września, na Facebooku, jednak nie podano przyczyny zgonu. Miał 57 lat.
„Wiadomość, którą właśnie otrzymaliśmy w pokoju hotelowym podczas moich urodzin, złamała mi serce” – powiedział Pennington. „Nie spodziewałem się, że to będzie właśnie ta wiadomość”.
Urodzony w Chicago Ron Carroll zaczął śpiewać jako nastolatek w chórze kościelnym, a później zainteresował się rozwijającą się sceną muzyki house w mieście i nauczył się grać jako DJ.
Pod koniec lat 80. Carroll otworzył klub nocny i zaczął występować na scenie house w Chicago. Na początku lat 90. zaczął produkować muzykę, wydając w 1993 roku swoją pierwszą oficjalną płytę „My Prayer” wraz z Hulą, Kay Fingers i Ronem Trentem.
Rok później, w 1994 roku, Carroll wybił się na scenie chicagowskiej po spotkaniu z Louie Vegą, który zaproponował mu napisanie tekstu do utworu Barbary Tucker „I Get Lifted”, który później stał się klasykiem muzyki house.
Po swoim przełomie Carroll współpracował z takimi artystami jak Mike Dunn, Byron Stingily, Bob Sinclar, E-Smoove, Hardsoul, Rod Carrillo i wieloma innymi w ramach swojej legendarnej kariery.
„[Ron Carroll] był tym facetem, wyjątkowym głosem muzyki house, solidnym DJ-em za konsolą, wystarczająco zabawnym, by się z nim śmiać, ale co najważniejsze, był tak prawdziwy, jak to tylko możliwe”
– powiedział wczoraj w hołdzie kolega DJ i wokalista Mr. V.
„Nie mogłem się doczekać, żeby spotkać się z nim w przyszłym miesiącu na ADE i zagrać razem z nim i zespołem, ale niestety pozostały mi tylko chwile i wspomnienia, które udało mi się zebrać”.
