Features

MIAZMAT: ROBIMY RZECZY W PODZIEMIU, ALE JEDNOCZEŚNIE BARDZO JAKOŚCIOWO

Kolektyw MIAZMAT, czyli: Buchan, Edvvin, Mateusz S.A., MATRIX3K, Sitek, SVP od niemal trzech lat robi znakomite imprezy na stołecznej scenie. Świeżość, szukanie nowych pomysłów, innowacyjność, łączenie Starej i Nowej bardzo szybko dały im popularność i własne community.

  • Credits: Artur Wojtczak | Photos: Jasiny, Karolina Jackowska, Monika Kozak
  • 28 grudnia 2025

Robią takie imprezy, na jakie sami chcieliby chodzić, pokazują jak różnorodna jest muzyka techno. W wywiadzie opowiadają jak gromadzili wokół siebie publiczność, budowaniu własnego charakteru i braku chęci do zadowalania wszystkich Dyskutujemy też o niskim progu wejścia w deejaying i robimy  spotlight na nowe talenty oraz poznajemy szczegóły nadchodzącej imprezy sylwestrowej we współpracy z festiwalem Up To Date. 

Artur Wojtczak: Nie tak dawno MIAZMAT świętował hucznie drugie urodziny. Czy pamiętacie sam moment decyzji o powołaniu kolektywu? Może przypomnijmy też perypetie związane z Waszymi pierwotnym projektami?

MIAZMAT:  Ogólnie to Miazmat powstał na zgliszczach naszych poprzednich projektów. Wówczas nie byliśmy w najlepszym miejscu. Zostaliśmy „wymiksowani” ze swoich pierwotnych inicjatyw niekoniecznie na własnych zasadach (mówiąc delikatnie). Ale cytując klasyka - coś się kończy coś zaczyna. Ciekawe jak z czasem zmienia się optyka na pewne sytuacje. Coś co kiedyś wydawało nam się wydarzeniem totalnie dewastującym, doprowadziło do powstania Miazmatu i tak naprawdę to możemy być tylko wdzięczni za taki przebieg wydarzeń. Tak więc, zwracając się do naszych byłych wspólasów  – dzięki za wszystko! (śmiech)

Gdy grupka osób zamierza robić coś wspólnie, zazwyczaj mają wspólne wizje, cele, ideały. Jakie były założenia funkcjonowania waszego kolektywu?

Tak bez górnolotnych frazesów to po prostu robić imprezy, na które sami chcielibyśmy chodzić. Przez panujące trendy nasza muza jest w mocnym odwrocie, no i chcieliśmy dorzucić swoje 3 grosze, aby odczarować trochę słowo techno. Robić rzeczy w podziemiu, ale jednocześnie bardzo jakościowo. Pokazać jak piękny i jednocześnie różnorodny w swojej prostocie jest to gatunek. Nasze podejście jest takie, że jeśli impreza nie spełnia naszych oczekiwań, to nie włożyliśmy w to wystarczającej ilości pracy. Oczywiście odbiór i feedback ludzi jest bardzo ważny, ale chcemy robić rzeczy po swojemu. Jeśli komuś nasz styl nie odpowiada to też jesteśmy z tym okej. Nie musimy być dla każdego. 

Skok waszej popularności przez te dwa lata jest wręcz fenomenalny: wykształciliście własne wierne community, organizujecie imprezę za imprezą – te ostatnie są w formacie XXXL, gdzie przejmujecie przestrzeń klubu Jasna 1 oraz Metropolis czy Plażówkę nad Wisłą. Co zaważyło na waszej popularności, ale też jednocześnie nieustannym credibility w undergroundzie?

W sumie to w Sylwestra stukną nam już trzy lata.  Lubimy myśleć, że jest to wynikiem organicznej pracy. Nic się nie dzieje z dnia na dzień i nasze początki wcale nie były jakieś fenomenalne. Za co jesteśmy mega wdzięczni to fakt, że szybko wokół Miazmatu zaczęła się gromadzić bardzo kumata publika, otwarta na różnorodność gatunkową i eksperymentowanie z różnymi odcieniami techno. To było już porządnym fundamentem pod budowę następnych działań. Z czasem opłaciło się też robienie imprez w różnych miejscach – zarówno regularnych klubach, jak i wynajmowanych przestrzeniach i stawianiem wszystkiego od zera. Wydaję nam się, że dzięki temu nie wpadliśmy w kategorię serii imprez z danego miejsca, a staliśmy się pełnoprawnym kolektywem i zyskaliśmy swoje jestestwo. Nigdy nie staraliśmy się być imprezą, która zadowoli wszystkich, tylko budować swój własny, miazmatowy charakter. 

Z rozmachem organizowaliście imprezy również w klubie OCZKI, w Rejsie. Zapraszacie do grania respektowane postacie zarówno z młodego jak i starszego pokolenia artystów – wspomnijmy tu chociażby Marka Brooma, Surgeona czy Carmen Electro. Jak się wam łączy pokolenia, czy w ogóle jest coś takiego jak różnica wieku, czy wszystkie granice rozmywa muzyka?

Jedyny wspólny mianownik przy naszych wyborach gatunkowych to jakość. Staramy się serwować bardzo różne techno i pokazać jak pięknie zróżnicowany i pojemny jest to gatunek. Robiąc line up komponujemy wszystko wokół wspólnego mianownika i czasami efekt końcowy jest bardzo zaskakujący. Początkowo rzeczy, które nie wydają się mieć ze sobą wiele wspólnego, składają się w piękną całość i pasują jak puzzle. Wiek i afiliacja zapraszanych artystów to dla nas sprawa drugorzędna i tak naprawdę nie zwracamy na to zupełnie uwagi. 

https://www.instagram.com/reel/DNU85uKs1Vr/

Przywołujecie zdecydowanie ducha Starej Szkoły, etyki prawdziwego deejayingu jako rzemiosła, ale i pełnego pasji zajęcia. Co was najbardziej irytuje, jeśli chodzi o zjawiska na scenie klubowej?

Nie ma opcji, żeby robić coś dobrze bez włożenia odpowiedniego nakładu trudu i pracy. DJ-ing w chwili obecnej stał się sposobem na spieniężanie swojej popularności. Próg wejścia jest niski, każdy może zacząć grać, jest na to publika, bilety się sprzedają, dlatego nie ma się co dziwić, że ten cyrk się kręci. Ale zamiast skupianiu się na to co nas wk*rwia (bo tak często bywało) wolimy praktykować wdzięczność za dobre rzeczy, które nas spotkały. 

Ogólnie nie mielibyśmy nic przeciwko, żeby w niedalekiej przyszłości nastąpił spadek popularności „elektroniki”. Rynek by się odsiał, zostałaby jakość i w końcu pękłby ten inflacyjny balonik. 

W jednym z głośnych ostatnio wywiadów z jednym z polskich producentów padło wiele słów narzekania na scenę, na brak możliwości grania, na kolesiostwo. Ja mam wrażenie, że wy powołaliście do życia swój kolektyw, by działać z zapałem i robić swoje bez oglądania się na innych. To trochę jak słynne polityczne stwierdzenie Jacka Kuronia: „Nie palcie komitetów, zakładajcie swoje…”

Takie zjawisko to pokłosie tego, że promotorzy zamiast promować, zaczęli po prostu bookować. To zjawisko sięgające dużo dalej niż wybory polskich nazwisk. Zobacz na lajnapy największych miejsc w PL – ciągle to samo. To wszystko działa siłą rozpędu i jakoś tak leci, bez większej refleksji. Wyciągnięcie czegoś niestandardowego wymaga większego nakładu pracy, intensywniejszej promocji i przede wszystkim czasu. Dla nas wynajdywanie smacznych kąsków wśród nowych czy zapomnianych twarzy to element bookierskiego rzemiosła. Ogromną satysfakcję sprawia nam, gdy takie znaleziska zamiatają parkietem. Ważne jest, aby pielęgnować swój core, ale trzeba obudowywać go tym co nowe i świeże. 

Od samego początku jasno deklarujecie swoje poglądy mówiąc „nie” dyskryminacji, przemocy, a hołdując takim wartościom jak wolność, tolerancja czy solidarność. Czy w czasach, gdy wasi rówieśnicy dają się nabrać na polityczny populizm czy wręcz faszystowskie zagrania, widzicie zagrożenia dla „klubowego parkietu”?

Myślę, że dla ultra konserwatywnych chłopców imprezy Miazmatu to byłoby too much i wzbudziłby ich głęboko ukryte insecurities, tak więc mamy fabrycznie wbudowany filtr na tego typu ludzi! (śmiech). Żyjąc w WWA możemy projektować swoje życie tak, aby nie przecinać się z pewnymi środowiskami. Żyjąc we własnej bańce bardzo łatwo zapomnieć, że reszta Polski nie wygląda w ten sposób i rzeczywistość naszych rówieśników w mniejszych miastach jest zupełnie inna. 

Wasze imprezy to całe spektrum zjawisk, gdzie wizuale są równie ważne jak muzyka grana z winyli – macie te aspekty dopracowane w każdym calu. Kto współpracuje z wami na tym polu?

SVP to nasza wizkowa królowa i ona dyryguje tym aspektem. Sitek na każdej imprezie ukradkiem przemyka ze swoimi starymi kamerkami w ręku i jak nikt potrafi oddać klimat parkietu na nagraniu. Na stałe współpracujemy też z Magdą Świerczek, która w przerwie od obowiązków na ASP robi nam plakaty. Aspekt wizualny to swego rodzaju wizytówka. Bardzo staramy się, aby to było spójne. Ludzie długo przed imprezą natrafiają na materiały wizualne i jest to coś co wywołuje to pierwotne wrażenie i kreuje obraz imprezy. Jest to dla nas równie ważny aspekt jak sama produkcja, czy bookingi.  

Na jakich młodych DJ-ów warto zwrócić już teraz uwagę?

Ciężkie pytanie się wylosowało… Temat zasługiwałby na osobny artykuł, żeby nikogo nie pominąć. Ako robi mocne ruchy. Fuse, Tresorc12 w jednym miesiącu robi wrażenie. Promotorów szukających do lajnapu bassówy zachęcamy do bookowanie K3RZC. Zły Pies to też bardzo ciekawa postać. Jeśli chodzi o electro to zapadł nam mocno w pamięć BRUD. Może nie młody, ale stanowczo zbyt low-key i niedoceniany jest DomelVvydraSkejtik serwują super house z płyt. Na początku swojej drogi, ale już z dużą kumacją selekty jest Marcuccio

Wkrótce wyprawiacie Sylwestra – w bardzo huczny sposób, bo w partnerstwie z festiwalem Up To Date oraz w jednym z najpiękniejszych miejsc Warszawy, czyli dawnej łaźni Mesalka przy Krakowskim Przedmieściu. W ten sposób historia zatacza też koło, bo właśnie tam odbyło się jedno z pierwszych acid-house parties w stolicy. Sama zapowiedź brzmi grubo, ale czego można się jeszcze po tej imprezie spodziewać?

Kolabo z Up To Date na tym etapie naszej działalności to dla nas ogromne wyróżnienie, a przy pracach nad sylwestrem było czuć wspólną kumację. Nasz zeszłoroczny sylwester nie do końca dowiózł oczekiwania, ale w tym roku to będzie pełen wypas. 3 piętra, 3 sceny i 26 zaproszonych osób artystycznych. Będzie Jakościowo, ale bez napinki. Z rozmachem, ale wciąż intymnie. 

Chętnie podzielimy się już pełnym lajnapem, bo jesteśmy bardzo zadowoleni ze składu jaki udało się zebrać i z jego zróżnicowania. Spoza PL zaprosiliśmy Olivera Ho. Będzie to pierwsza impreza z cyklu celebrującego jego 30-lecie na scenie. L.F.T. zagra z Dtekkiem b2b, a nowa twarz Tresora Dreimal T przyjeżdża do nas ze swoim live. Oprócz tego 3 występy live od naszych lokalnych skarbów 2K88, Krenza i Private Press

Cutter b2b iffi, dd b2b Kovvalsky, Halina World b2b Viennaus, Hermeneia, Karolinda b2b k:i:o:s:k, larissa, MATRIX3K i Some Guest. Za aspekt wizualny będzie odpowiadać duet SVPTving Stage Design. Co tu dużo mówić. Kupujcie bilety… 

Staraliśmy się to poukładać tak, aby dla nikogo kto chce z nami zacząć nowy rok, hajs nie stanowił problemu. Współczynnik ceny co do jakości as always najlepszy na rynku. 

Kevin Saunderson – jeden z innowatorów techno jako ruchu, nagrał kiedyś numer         (jako Inner City) – „One Nation (Under The Techno Groove)”. Czy według was muzyka taneczna może przyczynić się do zjednoczenia ludzi i poczucia, że są jednością – nie tylko na parkiecie?

Na pewno nasza scena skupia w sobie ludzi o podobnym spojrzeniu na świat, a to już coś. Ważne też, że w tej wspólnocie potrafimy się pięknie różnić. 

O czym marzą członkowie  MIAZMATu na 2026 rok? 

Fajnie jakby imprezy zaczęły się częściej spinać finansowo (smiech), no i żeby zabookować znowu Surgeona

Następna strona
Ładowanie...
Ładowanie...