News

BONA: SKUPIAMY SIĘ NA MUZYCE, STWARZANIU OKAZJI DO SPOTYKANIA LUDZI ORAZ SZTUCE

Warszawski cykl imprezowy pod nazwą Bona już od lata ’22 był na ustach wszystkich miłośników muzyki tanecznej. Urokliwa lokalizacja tuż przy Zamku Ujazdowskim, artystowski klimat , ale jednocześnie połączony z atmosferą luźnej domówki dla znajomych, dobra muzyka grana przez lokalnych, młodych DJ-ów – m.in. te aspekty zdecydowały o ich sukcesie. Jak sami twierdzą: chcieli odejść od mroku nightlife’u i stworzyć okazję również do spotkania ludzi, w towarzystwie sztuki i w wakacyjnej atmosferze.

  • Credits: Artur Wojtczak | Photos: Jędrzej Łuczak, Anthony Kiedys
  • 18 grudnia 2025

W wywiadzie dla Mixmag Poland rozmawiamy z dwójką przedstawicieli Bony: Jagodą Drygulską (założycielką) oraz Jędrzejem Łuczakiem (fotografem / twórcą video, co-producentem) o ideach stojących za cyklem i pracy nad tą oddolną inicjatywą. Organizatorzy wspominają nagłe wyłączenie prądu podczas setu DJ-skiego i śpiewanie w ciemności „Snu o Warszawie”, mówią o byciu cyklem dla znajomych znajomych oraz wspominają DJ-ów, którzy z Boną współpracują. Stoły do malowania czy gry sportowe  na imprezie? Ależ tak! Poznajcie cykl Bona! 

Artur Wojtczak: Cykl waszych imprez pod nazwą BONA już przez kolejny sezon bawił warszawiaków. Przypomnijcie – jak się to wszystko zaczęło?

BONA: W 2022 roku wystartowaliśmy z planszą spotkań na wakacyjne noce, na podwórku Zamku Ujazdowskiego, w restauracji Instalacje Art Bistro, do której miałam dostęp.

Poprosiłam kilku przyjaciół i znajomych  o pomoc w organizacji (warto wspomnieć Maję SłomkowskąJędrzejaRafała, którzy regularnie przykręcają, przenoszą i ustawiają wszelkie elementy przestrzeni na Bonach), zagraniu na imprezie (Marysskia, Edvvin) i zaproszeniu swoich znajomych.

Warszawa oferuje dość dużo, jeśli chodzi o imprezy – czy czegoś wam brakowało, skoro postanowiliście wystartować z własnym przedsięwzięciem?

Bardzo chciałam stworzyć coś lekkiego w formie. Atmosfera w miejscach które wtedy były dla mnie dostępne była trochę za mroczna. Na Bonie skupiamy się zarówno na muzyce, jak i na stworzeniu okazji do spotkania ludzi, na lokalizacji, na sztuce i całej wakacyjnej atmosferze. 

Już wasze pierwsze imprezy bardzo się wyróżniały – lokalizacja w środku oraz w przestrzeni zewnętrznej wokół Instalacje Art Bistro na Zamku Ujazdowskim symbolizowała beztroskie wakacje w mieście – najlepsze z możliwych. Do tego dochodziły piękne dekoracje i światła…

Zawsze zależało nam na tym, żeby Bona odbywała się w otoczeniu natury, a jednak w centrum miasta, oświetlone drzewa to scenografia która dobrze balansuje imprezowy pęd. W pierwszej lokalizacji, na zamku, za ogrodzenie przyjęliśmy sznurki ozdobione kolorowymi wstążkami.

 Światła LED (m.in. wielkie słońce nad naszą DJ-ką, które na stałe połączyło się z naszymi imprezami) to praca dyplomowa utalentowanego artysty Janka Ciałowicza (@szal_cial), który od początku istnienia imprezy bardzo pomagał nam w scenografii, wystawach i całych przygotowaniach. 

Wspomnijmy też o wyróżniku Bony – atmosferze domówki, przyjaźni. Przychodząc do CSW czy na Plażówkę Saską, miało się wrażenie, jakby to było miejsce wypełnione przyjaciółmi. Jak udało wam się stworzyć tę atmosferę?

Faktycznie, po prostu tak jest. Tu praktycznie każdy się zna. Niektórzy spotykają znajomych z podstawówki, inni przychodzą całymi grupami albo przypadkiem trafiają na… byłych. Na  początku była to dosyć hermetyczna grupa, która naturalnie rozrastała się z czasem o kolejnych znajomych, znajomych znajomych, znajomych tamtych znajomych....

Fajnie podsumowuje to sytuacja, gdy podczas seta PayoYayo wywaliło korki na całym obiekcie, my biegaliśmy od rozdzielnicy do dozorcy i powrotem przypinając kable, a cały ogród śpiewał po ciemku “Sen o Warszawie” podtrzymując imprezowy nastrój, aż do momenty gdy wróciliśmy z muzyką. (dodaje Jędrzej Łuczak, fot/video bona) 

Czy wieści o kolejnych edycjach rozchodziły się najszybciej przez znajomych, pocztą pantoflową?

Tak, zdecydowanie to oddolna sytuacja.

Jacy DJ-e byli z wami na pokładzie od początku, a kto teraz jeszcze z wami współpracuje?

Startowaliśmy razem z EdvvinemMarysskią - na nich możemy liczyć do dziś i bardzo często u nas grają. Przy pierwszych imprezach pomagał również Borro, związany ze światem Wixapolu.

DJ Niemusiał, Dedenia, Payoyayo, dołączyli chwilę później, ale również są (lub byli)  dla nas ostoją muzyczną i techniczną Bony. Wszyscy razem tworzą niepowtarzalną podstawę muzyczną  imprezy.

BONA to też atrakcje dodatkowe – warsztaty, galerie nocne, pielęgnowanie kultury winylowej. Opowiedzcie o tym więcej. Czy jesteście osobami w stylu „all of my friends are artists / DJs”?

Lubimy, gdy dzieje się coś więcej - gdy ludzie mogą jakoś sidequestować, mieć z imprezy coś dodatkowego: spotkanie, możliwość nawiązania kontaktu. Zawsze staraliśmy się stawiać stoły do malowania, organizować warsztaty czy gry sportowe. Systematycznie organizujemy galerie nocne, w których udział może wziąć każdy, kto ma ochotę pokazać coś, co tworzy.

Mieliśmy już tak abstrakcyjne stoiska jak np. tor przeszkód będący dziełem rapowej grupy- Autismob, albo nawijanie dzikich rapowych piosenek przez 25 minut podczas setu  Dedenii przez Dumb MC - to rzeczy, które na razie nas nie zawodzą, a bardzo cieszą.

 

Bardzo dużo mówi się o zjawisku odchodzenia od klubowania przez młode pokolenie – np. 20+. Jedną z diagnoz jest pandemia i brak przekazania pałeczki pokoleniowej w clubbingu. Stąd powodzenie coffee rave’ów, dla których nie trzeba zarywać nocy. Co sądzicie na ten temat? True / false?

Ciężko nam odpowiedzieć, bo duża część naszych odbiorców nie chodzi często na inne imprezy - dużo wyjeżdżają i żyją na walizkach. Oczywiście jest też druga część grupy, która chodzi bardzo często, i to jest super.

Myślę, że coffee rave’y o 11:00 są raczej dla starszego pokolenia trzydziestoparolatków – oni swoje już wychodzili po nocach i może teraz najwyraźniej pragnął to robić w biały dzień. (śmiech) 

Myślę, że możemy być spokojni o nasze pokolenie, bo są osoby takie jak DedeniaBełkotemWireframe czy Edykt, (może my też), które w różnym stylu i z rożną selekcją zapraszają do tańca nocą.

Na waszych eventach spotykam też bardzo młodych i aktywnych DJ-ów – np. Kanciaka z Edykt Records. Czy monitorujecie młodą scenę, szukając nowych talentów?

Kanciak pojawił się naturalnie - zaczynaliśmy w podobnym czasie, a połączyła nas młodsza siostra mojej przyjaciółki, Zuzi Muhsam (Klara). Wszystko dzieje się u nas bardzo przez znajomych. Miał piękny sprzęt do winyli (gramofony Reloop i stary mixer Denon z 2004r) który przywoził na pierwsze Bony. Wydaje mi się, że wszystkich DJ-ów, którzy u nas grają, poznajemy w podobny sposób. Dla mnie wielu z nich to mega koty i wyjadacze - marzyłam, żeby zagrali (Sonar Soul poznany dzięki Edvvinowi, Someguest, Faron, DJ Zamocno, SUZI, Viennaus, Jano, Musleter, Hannya, MT-V, PNTR i wiele innych).

BONA nieodzownie kojarzy się z latem, ale tej jesieni zrobiliście pierwsze indoorowe party – w miejscówce Charlie. Jak to wyszło i czy oznacza to, że możemy oczekiwać ogłoszeń na sezon jesień/zima?

To było odstępstwo od pierwotnego zamysłu, więc można uznać je za  eksperyment - jeśli wierzyć relacjom obecnych - udany. Więc może właśnie warto w to iść dalej? zobaczymy !

Co jest dla was najpiękniejsze w kulturze klubowej?

W elektronicznej – bo nie wiem, jak w innych - wspólnota. To uczucie, że jest się z ludźmi, z którymi czujesz się dobrze z którymi masz coś wspólnego i którzy coś wnoszą.

Następna strona
Ładowanie...
Ładowanie...