Features

JASNA 1: Nie jesteśmy graczem business techno i nie będziemy z takimi imprezami konkurować

Warszawski klub JASNA 1 to jedno z najciekawszych miejsc w Polsce, jeśli chodzi o szeroko pojętą kulturę klubową. Przez osiem lat ukształtowali swój muzyczny profil i wychowali własne, wierne community.

  • Credits: Artur Wojtczak | Photos: Karolina Jackowska
  • 25 września 2025

Z okazji urodzin klubu, zaprosiliśmy do wywiadu Roberta Serka (właściciela), Kovvalsky’ego (bookera i DJ-a) oraz młodą didżejską “shooting star”, jaką niewątpliwie jest MATRIX3K.

Z rozmowy dowiecie się o gruntownym remoncie i zmianach, jakie po nim nastąpiły na Jasnej 1, nowej polityce zakazu robienia zdjęć, szczegółach dwudniowego birthday-party, ambientowej przestrzeni “sejf” oraz stosunku do porannych imprez kawowych. 

Artur Wojtczak: Jasna 1 kończy właśnie 8 lat – jak na polski rynek to dużo. Jaki był ten ostatni rok?

Robert Serek: To był kolejny udany rok, obfitował w wiele wydarzeń, zrobiliśmy remont klubowej przestrzeni oraz zakończyliśmy negocjacje z wynajmującym nam przestrzeń klubową. Zajęło nam to około pół roku, ale dzięki temu cieszymy się już umową najmu na kolejne 10 lat z możliwością przedłużenia o kolejne 5. Co oznacza, że będę  w wieku emerytalnym jak się skończy ta umowa ( śmiech). Mamy też wciąż remont okolicy ulicy Jasnej i Złotej – okolica się zmienia i na pewno na naszą korzyść. 

MATRIX3K: W ostatnich miesiącach ruszyliśmy też z powodzeniem z imprezami czwartkowymi wprowadzając cykl open decks, który oczywiście będziemy kontynuować.

Klub przeszedł gruntowny remont podczas wakacyjnej przerwy – jakie zmiany zaszły we wnętrzu, co wymagało poprawy lub przekształcenia?

MATRIX3K:  Po wyburzeniu ścian i połączeniu dwóch sal, skupiamy się na sali głównej, didżejka też jest teraz ustawiona inaczej, pośrodku i ma bardziej intymny vibe, jest między ludźmi. Wpadajcie to poczuć i ocenić.

Właśnie! Klub ma nową didżejkę, trochę inaczej świecicie. Jak będzie to teraz wyglądać?

Robert Serek: Całość nabrała po prostu innego charakteru, po tym jak maju zdecydowaliśmy o wyburzeniu ściany dzielącej salę barową z główną. Zyskaliśmy w ten sposób większa powierzchnię i więcej możliwości organizowania wydarzeń.

Kovvalsky: Nie jest tajemnicą, że czasami brakowało równowagi na obu salach, czasem większość tańczących przemieszczała się na maina i spadała trochę energia. Teraz zapanuje swoista „zerojedynkowość”:  albo się jest na parkiecie albo na nim nie jest i podróżuje, eksploruje inne przestrzenie klubu.

Nie boicie się że ktoś wam zarzuci, że kiedyś było fajniej, bo w obu przestrzeniach były dwa różne gatunki muzyki?

Kovvalsky: Nie ukrywam, że miałem początkowo duży problem w głowie, by ten pomysł zaakceptować, bo jako booker tego klubu bardzo lubiłem mieszać ze sobą środowiska muzyczne na jednej imprezie, fajna była ta mieszająca się między scenami energia! Ale rozumiałem też, że po 8 latach konieczne są gruntowne zmiany. 

Robert Serek: Ta didżejka jest też de facto taką mobilną konstrukcją, która pozwala się zdemontować i np. zrobić tutaj koncert. Generalnie i docelowo (bo nie ma ona jeszcze tej postaci finalnej) będzie można tańczyć z każdej strony didżejki, dojdą też taneczne podesty. Doinwestowaliśmy tu sporo, mimo braku dofinansowań z KPO i nie kupiliśmy motorówki ! (śmiech). Doszły też nowe światła. To całe przekształcanie przestrzeni jeszcze de facto trwa, jesteśmy w tym procesie. A nie należy on do najłatwiejszych, jako że znajdujemy się przecież w obiekcie zabytkowym. 

Czym jest nowa przestrzeń „sejf”?

Robert Serek: To nasz stary sejf, wrzutnia na bankowe koperty - bo jak wiadomo na Jasnej 1 przez ponad 50 lat mieścił się bank. Właśnie uruchomiliśmy tę przestrzeń jako salę ambientowo-eksperymentalną na maksimum 30 osób.

Kovvalsky: To będzie specjalne miejsce do dekompresji, gdzie usłyszycie muzykę, jaka nieczęsto gości w klubie.

Ale nie będzie to przestrzeń do eksplorowania seksualności?

Robert Serek: Raczej nie, ale nie zamykamy się na tę kwestię. Mieliśmy na Jasnej parę imprez z darkroomami. Jak ktoś będzie chciał tam eksplorować inne tematy niż muzyczne, nikt go stamtąd nie wyrzuci. To surowa, sejfowa przestrzeń ( i zarazem safe space – choć uważajcie na niski strop!) którą pod względem akustycznym planujemy dopieścić do 8. urodzin.

MATRIX3K: Sejf jest też fajnym spotem, by znaleźć swoje miejsce z dala od dymu papierosowego, od głośnego basu. I już pierwsza impreza, czyli nasz Miazmat pokazała że to miejsce jest potrzebne. 

Po tylu latach istnienia , w końcu  wprowadzacie „No Photo Policy”. Co was do tego skłoniło? Zwłaszcza, że dotąd bardzo ładnie „graliście” zdjęciami z klubowej przestrzeni – m.in. autorstwa Heleny Majewskiej czy Moniki Kozak

Robert Serek: Wprowadziliśmy w końcu politykę zakazu fotografowania, by unikać tego całego kręcenia filmików wokół didżejki. Część z naszych bywalców czuła się niekomfortowo, gdy byli filmowani bądź gdy ktoś zapomniał wyłączyć flesza. Ta zmiana jest nie dlatego, że nie będzie w ogóle zdjęć w klubie, ale nie mogą ich robić ludzie, którzy nie są dedykowani do robienia zdjęć. 

Kovvalsky: Wprowadzenie no photo policy przyszło nam bardzo naturalnie, gdyż od lat odwiedzają nas ludzie bardzo ekspresyjni, w klubie wyczuwalna jest szeroko rozumiana wolność, na której bardzo nam zależy. Tak więc mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że nie jest to żaden PR-owy zabieg.

MATRIX3K: Ja chciałbym, by wszystkie kluby wprowadziły taką politykę, bo tak naprawdę część ludzi zapomina jak to „być w danym momencie”, jak cieszyć się chwilą, zatracić w tańcu. 

Sporo mówi się ostatnio o zjawisku „Clubsterben” w Berlinie – wy macie kontakty z różnymi klubami w Europie – czy faktycznie nasza kultura jest zagrożona?

MATRUX3K: Zgadza się, ten problem występuje i jest to swego rodzaju efekt gentryfikacji. Przestrzeni industrialnych pod klub jest coraz mniej, również w Polsce.

KOVVALSKY: Tak, Berlin jest tu najlepszym przykładem. Planowana autostrada może tam pozbawić życia jakieś 6 do 9 klubów np. Renate, czy About Blank

Robert Serek: My jesteśmy w dość komfortowej sytuacji, bowiem naszego budynku nie da się zburzyć i zamienić na hotel czy wybudować tu apartamentowiec. A historia klubowa sięga tu lat 2000 – była tu słynna Utopia. Natomiast problemy są, tkanka miejska się zmienia, tam gdzie były magazyny, stają wieżowce… Co nie oznacza, że w tym wieżowcu nie można by otworzyć klubu….

Tak, nawet pisaliśmy o tym niedawno w Mixmagu w kontekście przestrzeni biurowych w Londynie, które mają być zaadaptowane pod rozrywkę

Robert Serek: Sam byłem w takim klubie w Bangkoku. W zamkniętym centrum handlowym, gdzie nic nie dzieje się po 22ej, zaczyna się impreza . I nie przeszkadza ona sąsiadom. Ale wiele problemów leży teraz w ekonomii: wszystko podrożało, Warszawa zdecydowanie nie jest od dawna najtańszym miastem w Europie…A 20 latkowie, którzy mają być trzonem imprez klubowych, wahają się czy wydać 50 zł na bilet. Poza tym mniej wychodzą i mało piją alkoholu. 

Właśnie! Czy poranne imprezy kawowe, które są darmowe i stały się szalenie popularne, są waszym zdaniem zagrożeniem dla nocnego życia czy jego urozmaiceniem?

MATRIX3K: Patrząc na bańkę osób wokół mnie, które chodzą do klubów, to one raczej nie uczęszczają na te poranne imprezy… Tam widuje się bardziej influencerów chcących zrobić reelsa na IG.

Kovvalsky: Praktycznie wszystkie te imprezy określane jako “coffee rave’y” to wydarzenia z bardzo komercyjną muzyką. Tam przychodzą ludzie , którzy muzyką się nie interesują i maja bardziej potrzebę spotkania towarzyskiego. To zdecydowanie nie jest konkurencja dla underground’owej sceny muzycznej.

Nowy sezon zaczęliście „z wysokiego C” organizując imprezę kolektywu Miazmat, która trwała 3 dni i klub (wraz z przestrzenią połączoną z Metropolis) pękał w szwach. Jak będzie na urodzinach?

Robert Serek: Mamy nadzieję na pobicie rekordu frekwencyjnego! Skupiamy się na naszej działalności – będzie to noc oparta o naszych rezydentów plus zagranicznych gości, którzy nie są oczywistością, między innymi po raz pierwszy na Jasnej zagra Tiga. Nie jesteśmy graczem business techno na 3000 osób, nie będziemy z takimi imprezami konkurować. Dbamy, by była tu zawsze należyta jakość.

MATRIX3K: Line up to dzieło sztuki: Steve Rachmad, Zenker Brothers, do tego Mary Lake i b2b Dtekka z Błażejem Malinowskim. Sobota to m.in. Anthony Rother, który bardzo długo nie grał w Polsce.

Kovvalsky: Gdy Anthony wstawił na SM, że gra u nas, masa polskich fanów zareagowała bardzo entuzjastycznie - nie ukrywam, że było to dla mnie pozytywne zaskoczenie, które dało mi dużo dobrej energii.

Przyjaciółka Jasnej 1 - VTSS, która towarzyszy wam od początku jest teraz niewątpliwie na szczycie swojej kariery i wciąż gra u was. Jak wygląda wasza relacja i czy w tym roku również usłyszymy świąteczny set Martyny?

Kovvalsky:  Nasza relacja jest wciąż taka sama i na pewno Martyna się u nas jakoś pojawi, choć nie wiemy czy na 100% będzie to akurat znowu Pasterka…

W październiku X lecie świętuje też u was cykl Move Mózg, który jest z wami  od dawna…

Robert Serek: Tak, Cyryl z  Olą są z nami jako rezydenci od 8 lat i dojrzewali z nami. Cieszymy się, że tutaj będą i że udało im się zaprosić swoich przyjaciół Fjaaków. Byli zresztą pierwszymi, którzy ściągnęli ich kiedyś do Polski.

Czy pojawią się jakieś kolejne zmiany w kolejnym roku działalności: nowi rezydenci, nowa polityka muzyczna?

MATRIX3K: Ja zapraszam serdecznie na urodziny mojego cyklu Switch – już 25-go października! 

Robert Serek: w tym tygodniu pojawi się już kalendarz na październik, znajdziecie tam na bank parę fajnych bookingów! Szczególnie polecam specjalną noc, której kuratorem jest Freddy K - zaprosił on francuskiego artystę Quelza (do gry all night long, może nawet do 10 rano!)  i to Freddy K będzie grał suport – już 17.10. Poza tym kolejny Miazmat na Halloween – może padnie wtedy rekord frekwencji!

Czego wam więc życzyć na kolejne 10 lat, skoro na tyle jest podpisana  umowa?

Robert Serek: Na razie dotrwania do dekady na scenie w jak najlepszej formie! 

Kovvalsky: Nikogo tutaj szczególnie nie zaskoczę, potrzebujemy lojalnej publiczności, która regularnie przychodzi do naszego klubu.

MATRIX3K: Otwartych głów! Wpadajcie tutaj, bo to świetny klub, który mnie muzycznie wychował.

Następna strona
Ładowanie...
Ładowanie...